„Zarówno instytucje rządowe, jak i zorganizowana medycyna stały się niewolnikami na usługach przemysłu farmaceutycznego”
Dr Joel Lexin
Dzisiejsza moja wiedza pozwala mi przypuszczać, że do śmierci mojego ojca przyczyniła się w zdecydowanej mierze farmacja, a właściwie lekarze stosujący owe specyfiki. Dziś wiem, że wylew spowodowało zakwaszenie organizmu, spowodowane niewłaściwym żywieniem. Wiem więcej, że większości lekarzy należy unikać a przynajmniej mieć w stosunku do nich ograniczone zaufanie, w szczególności do tego co zapisują na receptach.
Powszechna jest wiedza, że współczesna medycyna akademicka leczy skutki choroby a nie jest zainteresowana przyczynami. Z reguły trudno jest odróżnić medyczną prawdę od promocyjnej bzdury. Najpierw jest straszenie statystykami, dalej „ nasi naukowcy stwierdzili”, potem długa lista zalet albo słowa nadziei i na końcu zapewnienie o bliskości rozwiązania problemu. To schemat stosowany zwłaszcza w popularnych czasopismach kobiecych. Ten sam, choć z nieco innym słownictwem, zadomowił się w profesjonalnych magazynach medycznych, poprzez które oddziałuje na lekarzy.
Siłę schematu docenili również „eksperci” z instytucji ochrony zdrowia, którzy wykorzystują go w celu nadania urzędowej powagi sponsorowanej „dobrej nowinie”. Używają go często, zwłaszcza kiedy promują subiektywizm medyczny lub chcą przekonać obywateli, że np. kurze jajka i witaminy szkodzą. Nie muszą wówczas tłumaczyć ogółowi, dlaczego dziś co czwarty zgon wywołują dopuszczone do użytku leki i techniki leczenia, pod którymi widnieje ich podpis.
Były pracownik ministerstwa spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, John Le Carre w swojej książce „The Constans Gardener” ( na podstawie tej książki zrealizowano film, który wszedł na ekrany, uzasadnił bezsens poszukiwania prawdy medycznej w kręgach Wielkiej Farmacji: Wielka Farmacja z premedytacją zaangażowała się w uwodzenie lekarzy we wszystkich krajach świata. Wydając ogromne pieniądze, wywiera wpływ, zamawia i kupuje naukowe opinie, a czyni to na wielka skalę, że za kilka lat, pozwalając jej na kontynuację tego, przez nikogo nie kontrolowanego, procederu, będzie trudno napotkać niezakupioną opinię lekarską” („The Nation”;2001)
Jest jeszcze coś ciekawego, otóż ludzkie geny, chromosomy, grupy krwi, cokolwiek by to nie było, nie zmieniły się od chwili powstania i w związku z tym nie może być mowy o długofalowym „usprawnianiu” biologii chemią nieorganiczną. W tym celu NATURA wymyśliła naturalne i kompatybilne z biologią człowieka substancje, człowiek zaś – naukę zwaną biochemią.
Każda opinia lekarska, niezależnie od źródła jej pochodzenia, musi dać logiczną odpowiedź na jedno z najważniejszych pytań” „Dlaczego ssaki(homo sapiens, to też ta sama grupa) żyjące w stanie dzikim chorują z powodu zaledwie kilku chorób podczas gdy my doświadczamy je w ilości ponad pięciuset? Gdzie leżą tego przyczyny?”
Od czasu spotkania lekarza leczącego przyczyny choroby następowała u mnie zmiana moich medycznych poglądów. Takich lekarzy ( a jest ich bardzo mało) nazywa się „szamanami” a ostatnio od lekarza stomatologa, który jako chory z mojego polecenia był u niego, usłyszałem „ to zielarz”, chociaż tenże ze zdziwieniem stwierdził , że dopiero miesiąc a zauważył bardzo korzystne zmiany.
W USA przeprowadzono anonimowa ankietę wśród lekarzy medycyny tzw. konwencjonalnej, z której wynika, że tylko 4 na 100 posiada bardziej konkretną wiedzę na temat związku, jaki istnieje pomiędzy jakością spożywanego pokarmu a chorobami cywilizacji. Pozostali natomiast przyznali, że ich wiedza na ten temat jest „raczej ogólna” i najczęściej czerpią ją z popularnych magazynów zdrowia. Śmiem twierdzić ( nie znam takich badań w Polsce), że tutaj jest trochę gorzej. Jak się ma reakcja naszego organizmu na wysoce przetworzone produkty, którymi uszczęśliwiają nas ( a właściwie sami zabiegamy) hipermarkety i inni sprzedawcy? Obserwatorzy mogą zauważyć jak wygląda społeczeństwo amerykańskie – 70% mogłaby występować w sumo. Wobec tego czy jest związek pomiędzy jedzeniem a zdrowiem? Niewątpliwie związek ten daje nam gotową odpowiedź na pytanie, dlaczego ssaki żyjące w stanie dzikim, pomimo że przyszło im żyć w podobnie zatrutym środowisku, cierpią z powodu zaledwie kilku chorób a ssaki udomowione, karmione i leczone „zdobyczami cywilizacji” chorują i umierają z powodu tych samych chorób co ludzie.
„Od lekarza do grabarza” Jerzy Maslanski
CDN

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz